Jestem świętym Synem samego Boga – tekst filmu Mastera Teachera

KURS CUDÓW
Najświętszy ze wszystkich punktów na ziemi jest ten,
gdzie odwieczna nienawiść stała się obecną miłością
Nadejście Wielkiego Przebudzenia


Jest to kurs obowiązkowy. Tylko czas, kiedy go podejmiesz, jest dobrowolny. Wolna wola nie oznacza, że możesz ułożyć program. Oznacza tylko, że możesz wybrać to, co chcesz podjąć w danym czasie. Celem tego kursu nie jest uczenie znaczenia miłości, albowiem jest to ponad tym, czego można nauczyć. Jego celem jest jednak usunięcie blokad dla uświadomienia sobie obecności miłości, która jest twoim naturalnym dziedzictwem. Przeciwieństwem miłości jest lęk, lecz to, co jest wszechogarniające, nie może mieć przeciwieństwa.

Temu, co rzeczywiste, nie można zagrozić.
To, co nierzeczywiste, nie istnieje.
W tym leży pokój Boga.

Książka Ćwiczeń Kursu Cudów

Książka Ćwiczeń zmierza do systematycznego wyćwiczenia twego umysłu w innym postrzeganiu wszystkich i wszystkiego na tym świecie. Wykonanie tych ćwiczeń umożliwi osiągnięcie celu tego kursu. Niewytrenowany umysł nie jest w stanie osiągnąć niczego. Przeniesienie efektów treningu w prawdziwym postrzeganiu nie następuje tak, jak przeniesienie efektów nauk tego świata. Jeśli prawdziwe postrzeganie zostało osiągnięte w związku z jakąkolwiek osobą, sytuacją lub wydarzeniem, to pewne jest całkowite przeniesienie takiego postrzegania na wszystko i wszystkich. Pamiętaj, że jedno odstępstwo od prawdziwego postrzegania uniemożliwia doświadczenie go gdziekolwiek. W samej naturze prawdziwego postrzegania leży to, że nie ma ono granic. Jest to przeciwieństwo sposobu, w jaki widzisz teraz.

Jestem świętym Synem samego Boga.
Książka Ćwiczeń, lekcja 191
z Masterem Teacherem

Ciesze się, że podjąłeś decyzję, aby ponownie spojrzeć na wszystko z perspektywy treningu umysłu Kursu Cudów. Tych z was, którzy być może nigdy wcześniej nie widzieli naszych filmów, zapewniam, że jest to jedyny film, jaki musicie zobaczyć w swojej ludzkiej kondycji. Dobrze?

Kurs Cudów jest systematycznym sposobem trenowania twojego polegającego na koncepcjach umysłu, tak aby uświadomił on sobie nowy sposób widzenia, nową tożsamość, która jest dla ciebie dostępna w czasoprzestrzeni. Wiąże się to z prostą ideą, że nie ma tu dla ciebie miejsca. Jest to idea, że poprzez zmartwychwstanie – używamy języka chrześcijańskiego, ponieważ Jezus jest moim zbawicielem… Pokazał mi on w bardzo prosty sposób, że nie jestem stąd. Położył szczególny nacisk na ideę, że powinienem zaprzeczyć temu światu. A jeśli to zrobię, to on pokaże mi nową Jaźń, która jest we mnie. Chcesz się tym ze mną podzielić? Czy boisz się idei, o której mówi ci nasza dzisiejsza lekcja? Oczywiście, że się boisz, ponieważ idea ta mówi o uznaniu przez ciebie zawartej w tobie mocy umysłu – mocy, której się obawiałeś i przed którą się broniłeś ze strachu przed samą ideą mocy.

Ludzki punkt widzenia, że mocy wszechświata należy się bać, jest absurdalny. I dla ciebie również staje się on coraz bardziej absurdalny, ponieważ dzięki przemianie umysłu podejmujesz się funkcji polegającej na uświadomieniu sobie – tak jak powiedziałby Jezus – że cała moc jest ci dana w Niebie i na ziemi.

Co musisz zrobić, by ją odnaleźć? Zrezygnować ze swoich żałosnych środków obrony, które porządkujesz w ciemnej formie i które stoją na straży twojego kolejnego rytuału śmierci.

Ta lekcja powie więc, że jesteś zbawicielem świata i że będziesz musiał przyjąć tę funkcję. I niezależnie od tego, jak bardzo może to być dla ciebie kłopotliwe, niemożliwe jest – jeśli oglądasz ten film w tym czasie i miejscu – żeby nie był to czas i miejsce, gdy to się dokonało. Rozumiesz to?

Tak. To jest ten czas, w którym postanowiłeś uciec z ciągłości następstwa czasowego, która trzymała cię w tym ciele.

Wróćmy na chwilę i przyjrzyjmy się lekcji 190, która mówi, że gdy zrezygnujesz ze swoich środków obrony, zaczniesz odczuwać ów pokój, który wypływa z wnętrza twego serca i łączy się z pewnością Miłości Boga.

Posłuchaj.

Lekcja 190: Wybieram radość Bożą zamiast bólu.

Mój święty bracie, pomyśl o tym przez chwilę: świat, który widzisz, nie czyni nic. Nie przynosi żadnych skutków, a jedynie przedstawia twoje myśli. I zmieni się całkowicie, gdy postanowisz przemienić swój umysł i wybierzesz radość Bożą jako to, czego rzeczywiście pragniesz. Twoja Jaźń promienieje w tej świętej radości, niezmieniona, niezmieniająca się i niezmienna, na wieki wieków. Czy chciałbyś więc odmówić małemu zakątkowi swojego umysłu jego własnego dziedzictwa i zachować go jako szpital dla cierpiących, niezdrowe miejsce, dokąd żywe istoty muszą w końcu przybyć, by umrzeć?

Może się wydawać, że ten świat sprawia ci ból. A jednak świat ten, sam niemający przyczyny, nie ma mocy sprawiania czegokolwiek. Jako skutek, nie może wywoływać skutków. Jako złudzenie, jest tym, czego sobie życzysz. Twoje próżne życzenia reprezentują jego bóle. Twoje dziwaczne pragnienia przynoszą mu złe sny. Twoje myśli o śmierci spowijają go lękiem, podczas gdy twe życzliwe wybaczenie pozwala mu żyć.

Ból to myśl o złu, która przybrała formę, i sprawia spustoszenie w twoim świętym umyśle. Ból to okup, który chętnie zapłaciłeś, by nie być wolnym. W bólu odmawia się Bogu Syna, którego On kocha. W bólu lęk zdaje się triumfować nad miłością, a czas zastępuje wieczność i Niebo. A świat ten staje się okrutnym i bolesnym miejscem, gdzie panuje smutek, a drobne radości ustępują przed atakiem dzikiego bólu, który czeka tylko na to, by poprzez nieszczęście położyć kres wszelkiej radości.

Złóż swą broń i bezbronny przyjdź do cichego miejsca, gdzie niebiański pokój nareszcie zachowuje wszystko w ciszy. Wyrzeknij się wszystkich myśli o niebezpieczeństwie i o lęku. Wyzbądź się wszelkiej agresji. Odłóż okrutny miecz osądu, który trzymasz na swym gardle, i zrezygnuj z miażdżących ataków, za którymi starasz się ukryć swą świętość.

Tu zrozumiesz, że nie ma bólu. Tu radość Boża należy do ciebie. Oto dzień, w którym jest ci dane uzmysłowić sobie lekcję, która zawiera całą moc zbawienia. Oto ona: Posłuchaj. Ból jest złudzeniem, radość jest rzeczywistością. Ból jest tylko snem, radość jest przebudzeniem. Ból jest oszustwem, tylko radość jest prawdziwa.

I tak raz jeszcze dokonujemy jedynego wyboru, jakiego kiedykolwiek można dokonać; wybieramy między złudzeniami a prawdą, bólem a radością lub piekłem a Niebem. Niech wdzięczność dla naszego Nauczyciela wypełni nasze serca, gdyż możemy wybrać naszą radość zamiast bólu, naszą świętość w miejsce grzechu, pokój Boży zamiast sporu i światłość Nieba zamiast ciemności tego świata.

Przyjrzyjmy się razem temu, co jest ci teraz ofiarowane. Spojrzymy na to z perspektywy słownictwa, do którego przywykłeś w swojej opartej na koncepcjach jaźni. Powiedz do mnie: „To jest piekło”.

Tak. Znajdujesz się w piekle. Czy jest to dla ciebie trudne? Rozejrzyj się dokoła. Czy zechciałbyś naprawdę się rozejrzeć i spojrzeć na idee składające się na to, co dzieje się w tej chwili chaosu? Piekło to twoja definicja, nie moja. Piekło jest twoją ideą możliwości bycia oddzielonym od wszystkiego, czym jesteś.

Ja zaś przekazuję ci jedynie pewność co do tego, że w tobie samym musi zawierać się zarówno idea piekła, czyli chaosu, bólu i śmierci, jak i Nieba, które jest radosną świadomością, że nigdy go nie opuściłeś. Zapewniam cię, że nadszedł już czas, abyś się obudził z tego koszmaru ograniczenia. Pokieruję cię więc ku pewności, że wszystko to zawierało się w twoim umyśle.

Być może przez chwilę będę musiał reprezentowac dla ciebie rozwiązanie, lecz pamiętaj o jednym: jestem odzwierciedleniem twojego umysłu. Obrazy, które widzisz na tym świecie, są jedynie odbiciem nagromadzonych przez ciebie myślokształtów. A więc jeśli uważasz się za tożsamość zawartą w tym ciasnym ograniczeniu ciemnej formy, to taki otrzymasz rezultat. Mogę ci jednak pokazać nową ideę, która pojawia się w tobie teraz dzięki naszemu wspólnemu przeobrażeniu w czasie, gdzie rozpoznajesz, że nadszedł czas, abyś się obudził.

Spójrzmy teraz razem na tę lekcję z Kursu, mówiącą o pewności co do tego, że jesteś uzdrowiony i doskonały, jakim zostałeś stworzony. Posłuchaj.

Lekcja 191: Jestem świętym Synem samego Boga.

Oto twoja deklaracja wyzwolenia z więzów tego świata. I tu również wyzwolony jest cały świat. Nie rozumiesz, co uczyniłeś, wyznaczając temu światu rolę więziennego strażnika Syna Bożego. Jaki mógłby on być, jak nie brutalny i pełen lęku, bojący się każdego cienia, karzący i dziki, pozbawiony wszelkiego rozumu, ślepy i obłąkany z nienawiści?

Co uczyniłeś, żeby taki miał być twój świat? Co uczyniłeś, że to właśnie widzisz? Zaprzecz swej Tożsamości, a właśnie to pozostanie. Spoglądasz na chaos i oświadczasz, że jest tobą. Nie ma takiego widoku, który o tym by ci nie zaświadczał. Nie ma takiego dźwięku, który nie mówiłby o słabości w tobie i poza tobą, takiego oddechu, który nie wydawałby się przybliżać cię do śmierci, takiej żywionej przez ciebie nadziei, która nie rozpłynęłaby się we łzach.

Słuchasz?

Zaprzecz swej Tożsamości, a nie unikniesz obłędu, który wzbudził tę dziwaczną, nienaturalną i upiorną myśl, szydzącą ze stworzenia i śmiejącą się z Boga. Zaprzecz swej Tożsamości, a zaatakujesz wszechświat sam, bez przyjaciela, jako drobna cząstka pyłu stojąca naprzeciw legionów twych wrogów. Zaprzecz swej Tożsamości, a będziesz patrzył na zło, grzech i śmierć, widząc jak rozpacz wyrywa z twych palców każdy okruch nadziei, nie pozostawiając ci niczego poza pragnieniem śmierci.

Jednakże czym to jest, jak nie grą, którą uprawiasz, grą, w której można zaprzeczyć Tożsamości? Jesteś takim, jakim stworzył cię Bóg. Wiara w cokolwiek innego poza tym, to szaleństwo. W tej jednej myśli każdy znajduje wolność. W tej jednej prawdzie giną wszystkie złudzenia. W tym jednym fakcie głosi się, że bezgrzeszność jest na zawsze częścią wszystkiego, rdzeniem jego istnienia i gwarancją jego nieśmiertelności.

Już za chwilę będziemy czytać dalej. Chcę jednak, żebyś wraz ze mną szybko zobaczył, że jesteś doskonałym Synem samego Boga. I ważne jest, abyś zrozumiał, że postrzegane na zewnątrz odzwierciedlenia twojego koncepcyjnego umysłu – tak jak właśnie ci przeczytaliśmy – są tak naprawdę twoim zaprzeczeniem twej własnej Jaźni. Rozumiesz to? Ta lekcja mówi, że gdy zaczniesz przyjmować odpowiedzialność za siebie, to niemożlliwe jest, aby świat się nie zmienił. Spojrzysz na to ze mną przez chwilę?

Przyjrzyjmy się słowom mojego zbawiciela Jezusa. W Kazaniu na Górze mówi ci on tak: „Będziesz musiał przebaczyć swojemu nieprzyjacielowi, czy ci się to podoba, czy nie”. A będziesz musiał mu przebaczyć dlatego, że on jest tobą. Twoje zewnętrzne odzwierciedlenia świadczą jedynie o twoim pragnieniu zachowania własnej słabości oraz lęku przed pełnią Miłości Boga.

Przyglądaliśmy się razem Organizacji Narodów Zjednoczonych, do której udaliśmy się z ideą ofiarowania naszej pewności co do tego, że miłość i przebaczenie są niezbędną częścią ponownego odkrycia tego, kim jesteśmy w tej chwili wspólnego doświadczenia pokoju. Ważne jest, żebyś zrozumiał, iż mój dar dla ciebie nie ma nic wspólnego z przebaczaniem dowodom twojego własnego grzechu na zewnątrz ciebie.

Choć z twojego obiektywnego punktu widzenia może być to dla ciebie trudne do przyjęcia, to jeśli jest tam na zewnątrz ktoś, kto rzeczywiście może użyć przeciwko tobie przemocy, a ty wierzysz, że jest to prawdziwe w twoim umyśle, to idea, że mógłbyś mu naprawdę wybaczyć, będzie niezwykle trudna.

Przeglądałem wszystkie twoje książki. Wśród nich należy wymienić teksty Fundacji Templetona – tak, wyślę mu ten film… Idea, że możesz praktykować przebaczenie po to, aby odkryć w sobie pokój Boży, może być bardzo cenna, lecz jeśli upierasz się, by wierzyć, że coś na zewnątrz ciebie wywołuje twój ból, to twoja potrzeba wybaczenia tego wyda ci się niesprawiedliwa.

Masz zatem ideę, że możesz znaleźć sprawiedliwość w ramach twojego obiektywnego utożsamienia, a dopiero potem wybaczyć. Gorzko się mylisz. Chcesz spojrzeć na to ze mną przez chwilę? Wszystkie problemy, których doświadczasz w swoich koncepcyjnych lękach dotyczą jedynie twojego własnego wyobrażenia o sobie. Cóż takiego uczyniłeś?

Zlokalizowałeś źródło problemu czy też żalu, który żywisz, i przestajesz obwiniać swojego brata. Dzięki temu zaczynasz rozumieć, czym naprawdę jest przebaczenie. Przebaczenie nie będzie niczym innym, jak uświadomieniem sobie, że nie możesz dłużej usprawiedliwiać swojego samoograniczenia za pomocą żalu, który żywisz wobec Boga. To zaś może wywołać w tobie ogromny lęk, lecz będziesz musiał na niego spojrzeć ze swojej perspektywy, ponieważ radość, którą zaczniesz odczuwać, uświadomiwszy sobie, jak łatwe jest przebaczenie, gdy spojrzysz na nie z perspektywy wybaczenia jedynie własnym myślom, otworzy dla ciebie całkowicie nowe drzwi do samorealizacji w twoim umyśle.

Nic na zewnątrz ciebie nie może spowodować twojego bólu czy samotności. Nic na zewnątrz ciebie nie może przysporzyć ci cierpienia. Nic na zewnątrz ciebie nie wymaga, abyś trzymał się tej cielesnej formy i ponownie doświadczał sekwencji samotności i śmierci. W tym momencie, w tym czasie postanawiasz przyjąć odpowiedzialność za organizację swojego umysłu i prosisz swoje twórcze Źródło o pomoc w owym przedsięwzięciu. Rezygnujesz ze swoich środków obrony i nic nie może cię zaatakować.

Pamiętaj, że atak i obrona są tak naprawdę jednoczesne, a więc chwila przebaczenia, którą odkryłeś, będzie integralną częścią twojego oświeconego umysłu. I w tym samym momencie przyjmiesz odpowiedzialność za misję zbawienia w tym śnie o śmierci, który staje się teraz snem o życiu.

Poczytajmy teraz dalej tę lekcję, która mówi, że zbawienie zależy całkowicie od ciebie.

Posłuchaj.

Co więc teraz zrobimy? Pozwolimy, aby dzisiejsza idea – idea, że jesteś świętym Synem samego Boga – znalazła miejsce wśród twoich myśli, a wówczas wzniesiesz się wysoko ponad ten świat i wszystkie myśli tego świata, które go więżą. I z tego miejsca bezpieczeństwa, dokąd uciekasz, powrócisz i go uwolnisz. Albowiem ten, kto potrafi uznać swą prawdziwą Tożsamość, jest prawdziwie zbawiony. A jego zbawienie jest darem udzielanym przez niego każdemu, z wdzięczności dla Tego, który wskazał mu drogę do szczęścia, a ona zmieniła całe jego postrzeganie świata. Posłuchaj.

Jedna taka święta myśl i jesteś wolny: Jesteś świętym Synem samego Boga. A wraz z tą świętą myślą poznajesz również, że uwolniłeś świat. Nie ma potrzeby, byś posługiwał się nim okrutnie, a potem widział w nim tę brutalną potrzebę. Uwalniasz go – z czego? – ze swego więzienia.

Nie będziesz już widział druzgocącego obrazu siebie, idącego przez świat w przerażeniu, podczas gdy ten świat skręcałby się w agonii, ponieważ twoje lęki wycisnęły piętno śmierci na jego sercu.

Ciesz się dziś z tego, że tak łatwo niweczy się piekło. Wystarczy byś sobie powiedział:

Jestem świętym Synem samego Boga.
Nie mogę cierpieć, nie mogę doznawać bólu.
Nie mogę ponosić straty ani nie mogę nie wypełnić wszystkiego, o co prosi zbawienie.

I ta myśl całkowicie przemienia wszystko, co widzisz.

Bardzo się cieszę, że widzę, iż przyjąłeś – w tym miejscu i czasie – rozwiązanie, które ci ofiarowuję, ponieważ jedyne rozwiązanie, jakie mógłbyś przyjąć w czasoprzestrzeni, niezależnie od tego, jak je sobie układasz, to właśnie to, które jest ci teraz ofiarowane. Czy widzisz to?

Chodzi w nim o pewność co do subiektywności rzeczywistości. Jest to deklaracja, że będziesz tym, czym myślisz, że jesteś. Rozwiązanie to wyraża idee, które masz na swój temat i ofiaruje ci nieustanną alternatywę, ponieważ twoje różnorodne myślokształty zmieniają się przez cały czas. Jest ono procesem uznawania, że gatunek ludzki, określany jako homo sapiens, doświadcza przemiany i uświadamia sobie w jednej chwili pełnię tego, kim jest.

Chcę, żebyś widział, że przebaczenie jest konieczne, ale wolałbym, abyś nie czynił z przebaczenia jakiegoś koncepcyjnego utożsamienia, ponieważ przebaczenie tym nie jest. Przebaczenie jest nagłym uświadomieniem sobie, kim naprawdę jesteś. Całkiem niedawno zaprezentowaliśmy ideę transformacji gatunku ludzkiego na Milenijnej Konferencji Narodów Zjednoczonych i mimo iż nie mamy żadnej doktryny, zaproszono nas, nauczycieli Bożych do przyłączenia się do ONZ jako organizacja stowarzyszona. Nie obchodzą nas szczegóły charakteryzujące międzynarodową organizację funkcjonującą w tym znikomym świecie. Jedyne, co nas interesuje, to idea, że jest możliwe, aby gatunek ludzki odnalazł prawdę wykraczającą ponad formę pokoju, który oni usiłują odnaleźć. Kochamy ich, sprawiają nam oni radość, i uwielbiamy ideę, że wszyscy razem szukamy tego pokoju.

Poprosili nas, abyśmy przedstawili im pokrótce, co nauczyciele tego Kursu Cudów Dla Wszystkich mają do zaoferowania światu. A więc przeczytam ci za chwilę deklarację misji, którą przedstawiliśmy jako cel naszych działań jako organizacji stowarzyszonej z Narodami Zjednoczonymi.

Posłuchaj.
Oto nasza misja:

Naszym celem jest czynnie uczestniczyć na wszelkie możliwe sposoby w misji Narodów Zjednoczonych tego świata.

Chcemy postulować, pobudzać i wprowadzać w życie nowe wspólne zrozumienie wśród narodów tej Ziemi, że jest możliwe osiągnięcie duchowej świadomości wspólnoty i jedności wszystkich ludzi w oczach Boga. Bez względu na rasę, kolor skóry, wyznanie, płeć czy pochodzenie narodowe, istnieje, istniała i zawsze będzie istnieć w rodzaju ludzkim nieodłączna, wrodzona zdolność zrozumienia i świadomości całkowitego celu naszej egzystencji. Osiągnięcie tego celu jest możliwe dzięki aktom przebaczenia i miłości.

Jesteśmy pewni w naszych sercach i umysłach, że to nowe zrozumienie Prawdziwego Uniwersalnego Związku musi doprowadzić i doprowadzi do światłych i innowacyjnych rozwiązań problemów, z którymi człowiek boryka się od zarania czasu; problemów, które niejednokrotnie odciskały na ludzkości znamię spustoszenia.

A Course in Miracles International
(Kurs Cudów dla Wszystkich)

To była nasza prezentacja. Dziękuję, że pozwoliłeś mi to przeczytać. Nie wiem, czym, waszym zdaniem, są Narody Zjednoczone. Jesteśmy jednak pewni, że ta wspólnota, o której mówimy, choć może nie być oczywista dla odrębnych umysłów polegających na koncepcjach, jest prostą oznaką wspólnego Źródła rzeczywistości.

Ofiaruję ci ideę pewności co do tego, że można to osiągnąć, ponieważ wypływa to z pewności mojego objawienia. Nie podzielamy jednak z tobą idei, że potrzebna jest tu doktryna i że jest konieczne, abyś trzymał się koncepcyjnych idei na temat rozwiązań dla problemu bólu i śmierci. Chcemy, żebyś zobaczył, iż nauczamy indywidualnej przemiany i oświecenia dzięki nowemu zrozumieniu, którego może doświadczyć każda jednostka.

Istotne jest, abyś zrozumiał, że nasz dar nieustannej przemiany, ten trening Kursu Cudów z pewnością nie powstrzymuje cię przed pójściem w świat, a wręcz zachęca cię do tego, żebyś pozostał świadkiem bólu i samotności, które czujesz, znajdując rozwiązania aż do momentu uświadomienia sobie, że w każdej chwili jest dla ciebie dostępna całkowita alternatywa.

Co ma to wspólnego ze światem? Nic. Jest to twoim przyznaniem, że możesz być w tym świecie, ale nie z tego świata. Dlaczego? Ponieważ nie jesteś ze świata. Powiedz do mnie: „Nie jestem stąd”. Tak.

I oto idea, że mógłbyś to przekazać Organizacji Narodów Zjednoczonych, wydawałaby się niemożliwa dla koncepcyjnego utożsamienia, ale my się tym nie przejmujemy. Zajmujemy się jedynie tobą, ponieważ jesteśmy pewni, że wszystko to, co wyraża twoje zrozumienie oraz akt przebaczenia i miłości, które odkrywasz teraz w tym nowym ułożeniu całego kontinuum czasu, nie może nie być podzielane przez wszystkich poszukujących pokoju i uwolnienia od tego przerażającego świata.

A więc co? Twoje odkrycie dotyczące ciebie samego oraz potrzeby pozostawania w ciągłym procesie oświecenia jest właśnie tym, czego doświadczyłeś. Przypominam ci teraz jako nauczyciel Boży – jako ten, który miał to doświadczenie i wciąż je ma – że to jest bardzo indywidualną przemianą w twoim umyśle. W języku chrześcijańskim nazywamy to „ponownymi narodzinami”.

Oto wyłonisz się jako nowy „Ty”, lecz twojego odkrycia nowych świetlnych form otaczającego cię zewsząd szczęścia i radości nie da się oczywiście przekazać światu. Dlaczego? Ponieważ nie osiągnąłeś tego w sposób koncepcyjny. Osiągnąłeś to dzięki chwili uświadomienia sobie w świetle pełni twojego związku z wszechświatem.

W całkiem dosłownym sensie jest to twoją ucieczką z tego małego pudełka czasoprzestrzeni, gdzie wydajesz się zamknięty i szukasz rozwiązań, których najzwyczajniej tam nie ma. Nie ma ich w twoim koncepcyjnym umyśle. Na tym polega twoje przejście z następstwa czasu do chwili pełni rozwiązania.

Będziemy musieli cię opuścić. Zaraz wrócimy i skończymy tę lekcję, która mówi, że w swoim własnym śnie o śmierci przyjąłeś pewność co do snu o życiu, który zmieni wszystko, co kiedykolwiek myślałeś na swój temat, zaś wyłaniająca się w tobie nowa pewność co do tego, kim jesteś, uczyni cię bardzo szczęśliwym.

Pamiętaj, że Bóg idzie z nami, dokądkolwiek idziemy, ponieważ Bóg jest Umysłem, którym myślimy. Niech Bóg nas błogosławi, każdego z nas.

KURS CUDÓW
Jestem świętym Synem samego Boga
Książka Ćwiczeń, Lekcja 191
z Masterem Teacherem

Cieszymy się, że jesteś z nami ponownie. Cieszymy się, że pozostałeś z nami, ponieważ widzimy, że doświadczasz siebie na nowo w świetle. Tak naprawdę widzisz, że nieuniknione jest odwrócenie twojego umysłu od idei, że to miałoby być życie, i odczuwasz wraz ze mną radość, ponieważ odkrywasz w sobie nową zdolność wyrażania tego w sposób bezkompromisowy. A dzieje się tak dlatego, że jesteś pewien, iż jest to w tobie, a nie tam na zewnątrz. Rozumiesz?

„Jestem odpowiedzialny za to, co widzę. Wybieram sytuacje, których chcę, i otrzymuję rezultat swojego myślenia”. Oto czas i miejsce, w których postanowiłeś w swojej świadomości zobaczyć siebie w całkowicie nowym świetle samorealizacji. Poćwiczymy to przez chwilę?

Niech nasze umysły się spotkają. Chciałbyś to zrobić? Faktem jest, że dzielisz się projekcją swojego umysłu i definiujesz ją jako mnie. Dopóki trzymasz się idei, że jestem od ciebie oddzielony, to nieuniknione jest, że będziesz oddzielony od siebie samego. Spróbujemy w tej chwili zaofiarować sobie nawzajem związek, który odkryliśmy w nas samych. Dzięki przyjęciu chwili przemiany będzie on z nas promieniował prawdziwym światłem, którym jesteśmy.

Nasze dotychczasowe spotkania opierały się na projekcjach dawnych utożsamień naszej jaźni i właśnie tak mnie postrzegasz i być może myślisz, że ja cię tak postrzegam. Nieuniknione jest więc, że zaofiaruję ci teraz nagłe przeobrażenie naszych tożsamości w świetle.

Powiedz do mnie: „Znam cię bardzo dobrze”. Tak, znasz mnie bardzo dobrze. Czy zademonstrujemy to przez chwilę?

Powiedz do mnie: „Nie można spotkać kogoś nieznajomego”. Powiedz to.

Wiem, że sądzisz, iż wszystkie rzutowane na zewnątrz obrazy, które cię otaczają, reprezentują utożsamienia umysłu, których nie znasz. To nieprawda. Nie znasz ich tylko dlatego, że nie zgodziłeś się przyjąć tego, kim naprawdę jesteś, a ponieważ nie wierzysz, że tak naprawdę jesteś pełnią twórczego Źródła, to podtrzymujesz – za pomocą projekcji własnego umysłu – błędne wytwory odrębnej tożsamości, które nie mogą nie stać się przyczyną twojego bólu i śmierci. W pewnym sensie wytwarzasz replikę swojej twórczej rzeczywistości, ale ponieważ podtrzymujesz ją za pomocą doczesnej egzystencji w tożsamości, to nie może być ona prawdziwa i nie może się powieść.

Powiedz do mnie: „Jest jeden umysł i dzielimy go z Bogiem”. Tak.

I w tej właśnie chwili przemiany demonstrujemy sobie nawzajem połączenie naszych odrębnych umysłów, co da nam wielką radość i szczęście. Nie jest konieczne, abyś identyfikował koncepcyjną tożsamość, która wydaje się istnieć na zewnątrz ciebie. Tak naprawdę, jeśli spróbujesz połączyć się z nią po uprzednim zidentyfikowaniu jej, to przebaczenie ci się nie powiedzie.

Uświadomienie sobie konieczności przemiany twojego umysłu jest celem tego Kursu i rozpoznajesz to ze mną w tej chwili. Chcesz zrobić ze mną ten krok? To jest ten czas i miejsce, gdy to się wydarzyło. Jeśli oglądasz ten film, to niemożliwe jest, abyś nie usłyszał tego, co ci mówię. Jest to integralną częścią twojego umysłu, tak jak ty jesteś integralną częścią mojego umysłu.

Staniemy przez chwilę razem w pewności, w świetle, i ten świat zniknie. A zniknie on dlatego, że nie chcemy więcej zajmować się pradawnymi jaskiniami bólu i śmierci, które dotąd reprezentowały naszą rzeczywistość. Nowe światło nastało w samym środku tej samorealizacji. Przeczytajmy teraz ponownie fragment lekcji 191 z tego Kursu, który mówi, że to jest ten czas i miejsce, w których przyjąłeś swoją prawdziwą funkcję w tym kontinuum czasu. Możesz więc teraz uciec poza horyzont wydarzeń, z ograniczenia twojego własnego koncepcyjnego umysłu, i podróżować w dal, do wszechświata.

Posłuchaj.

Ciesz się dziś z tego, że tak łatwo niweczy się piekło. Wystarczy byś sobie powiedział:

Jestem świętym Synem samego Boga.
Nie mogę cierpieć, nie mogę doznawać bólu.
Nie mogę ponosić straty ani nie mogę nie wypełnić wszystkiego, o co prosi zbawienie.

I ta myśl całkowicie przemienia wszystko, co widzisz.

Cud rozświetlił wszystkie ciemne i pradawne jaskinie, w których od zarania czasu rozbrzmiewały echa rytuałów śmierci. Albowiem czas wypuścił z uścisku ten świat. Syn Boga przybył w chwale, by wybawić zagubionych, zbawić bezradnych i ofiarować temu światu dar swego wybaczenia. Kto mógłby widzieć świat ciemnym i grzesznym, skoro Syn Boga przybył w końcu ponownie, by go uwolnić?

Chcę, żebyś tego teraz posłuchał.Ty, który widzisz siebie słabym i kruchym, pełnym próżnych nadziei i zdruzgotanych marzeń, urodzonym tylko po to, by umrzeć, płakać i cierpieć ból, posłuchaj tego: Dana ci jest cała moc na ziemi i w Niebie. Nie ma niczego, czego nie możesz dokonać. Bawisz się w grę śmierci, bezradności, żałosnego przywiązania do rozpadu w świecie, który nie okazuje ci miłosierdzia. Gdy jednak ty okażesz mu miłosierdzie, jego miłosierdzie opromieni i ciebie.

Pozwól zatem, by Syn Boga zbudził się ze swego snu i, otwierając swe święte oczy, powrócił znowu, by błogosławić świat, który wytworzył. Świat rozpoczął się w błędzie, ale skończy w odzwierciedleniu świętości Syna Boga. I nie będzie on już spał i śnił o śmierci. A zatem złącz się ze mną dzisiaj. Twoja chwała to światłość, która zbawia świat. Nie powstrzymuj już zbawienia. Rozejrzyj się po świecie i zobacz w nim cierpienie. Czy twoje serce nie pragnie ofiarować odpoczynku swym znużonym braciom?

Posłuchaj.

Oni muszą czekać na twoje wyzwolenie. Pozostają w łańcuchach, dopóki ty nie będziesz wolny. Nie mogą zobaczyć miłosierdzia świata, dopóki ty nie znajdziesz go w sobie. Cierpią ból, dopóki nie wyrzekniesz się jego władzy nad sobą. Słuchasz?

Umierają tak długo, aż uznasz swe własne życie wieczne. Jesteś świętym Synem samego Boga. Pamiętaj o tym, a cały świat będzie wolny. Pamiętaj o tym, a ziemia i Niebo będą jednym.

Chciałem dać sobie chwilę wytchnienia po przeczytaniu tej lekcji, ponieważ nagle uświadomiłem sobie jej doniosłość. Idea, że byłoby możliwe, abyś podczas tego filmu – w twej koncepcyjnej, elektronicznej formie cielesnej – uświadomił sobie nagle tę nową pełną światła myśl, która cię teraz otacza, daje Niebu wiele radości. Idea, że się na chwilę zgubiłeś, że straciłeś łączność w swoich myślokształtach, jest prostą przyczyną, którą musisz rozpoznać, po to abyś mógł się od niej uwolnić.

Spójrzmy na to razem przez chwilę. Pamiętasz film, który właśnie obejrzeliśmy? Ponieważ uporządkowałeś swą egzystencję w koncepcyjnym związku czasowym, to niemożliwe jest, abyś doświadczył chwili „tu i teraz”, która jest ci ofiarowana w tym momencie.

I teraz uznasz ze mną w koncepcyjny sposób, że każda idea, którą masz na swój temat, jest zawarta w twoim umyśle, i tak naprawdę już się skończyła i przeminęła. W każdej chwili jedynie przedstawiasz to, co chwilę wcześniej było częścią twojego umysłu. A zachowujesz to dlatego, że rzutujesz to z własnego „czasu przeszłego” w potencjalną przyszłość, mimo że ona już minęła. W ten sposób nie masz dostępu do chwili obecnej, która jest jedynym czasem, jaki jest.

Chcesz to ze mną poćwiczyć? Powiedz do mnie: „To jest jedyny czas, jaki jest”. Tak. Ćwiczyliśmy już to, prawda? Nie ma jakiegoś innego czasu. Cokolwiek przyniosłeś do tego skupiska ciągłości czasu, jest to tak naprawdę jedynym czasem, jaki jest. Jeśli możesz przyjąć to ode mnie w sposób koncepcyjny, to możesz też przyjąć ideę, że właśnie teraz podjęliśmy decyzję, by powrócić do Królestwa Bożego, ponieważ to jest ten czas i miejsce, w którym ją podjęliśmy. W porządku?

Oglądasz to teraz. Zacząłeś praktykę przemiany swojego myślenia o tym, czym jesteś. Stosujesz tę praktykę we wszystkich czynnościach, jakich się podejmujesz w tym znikomym miejscu w czasoprzestrzeni, i nagle zaczynasz doświadczać światła zrozumienia i dojrzewasz w swoim umyśle. Rodzisz się na nowo w tym czasie i miejscu.

To nieprawda, że jesteś tą znikomą formą, którą – jak wierzysz – jest ta Ziemia, wśród miliardów gwiazd, które składają się na tę galaktykę, oraz miliardów galaktyk, które wydają się być gdzieś tam w elektromagnetycznej energii światła, i że w jakiś sposób kierujesz się iluzorycznym pojęciem o bardzo ograniczonych skojarzeniach światła, utożsamiając się w tym złudzeniu. Zapewniam cię w tym czasie i miejscu, że czas trwał tylko chwilę w twoim umyśle bez żadnego wpływu na pewność wiecznej stwarzającej rzeczywistości, która cię otacza.

Pozostawimy cię z bardzo ważnym przesłaniem na końcu tego utożsamienia, ponieważ zacząłeś uznawać swoją odpowiedzialność za to, czym ten świat wydaje się dla ciebie być. I za każdym razem, gdy czujesz teraz konflikt w swojej koncepcyjnej formie, twoja praktyka pokaże ci, jak go na chwilę uwolnić, tak abyś mógł żyć chwilą przemiany, zamiast wyrażać potrzebę podtrzymywania konfliktu i trzymania się żalu z powodu twojej niezdolności rozwiązania problemu. Na tym właśnie polegała praktyka tej Książki Ćwiczeń.

Przeczytajmy razem z Tekstu, jak czas rzeczywiście na ciebie wpływa i jak możesz od niego uciec.

Posłuchaj.

A więc zastąpiono cię. Tym jest zmartwychwstanie Jezusa.

Rozdział 26: Przejście

Bóg dał Swojego Nauczyciela, by zastąpił tego, którego ty wytwarzasz, nie zaś, aby się z nim ścierał. I to, co On miałby zastąpić, zostało zastąpione. Czas trwał tylko chwilę w twoim umyśle i nie miał żadnego wpływu na wieczność. Tak więc czas przeminął i wszystko jest dokładnie takie, jakie było, zanim powstała droga do nicości. Drobne tyknięcie czasu, w którym popełniono pierwszy błąd oraz wszystkie błędy w tym jednym błędzie, zawierało w sobie także Korektę dla tego jednego błędu i dla wszystkich innych, które powstały w tym pierwszym. I w tej samej chwili czas odszedł, ponieważ to było wszystkim, czym czas kiedykolwiek był. To, na co Bóg dał odpowiedź, otrzymało odpowiedź i odeszło.

Posłuchaj.

Ciebie, który wciąż wierzysz, że żyjesz w czasie, i nie wiesz, że ten już przeminął, Duch Święty nadal prowadzi poprzez nieskończenie mały i bezsensowny labirynt, który wciąż postrzegasz w czasie, chociaż czasu nie ma już od dawna. Myślisz, że żyjesz w tym, co jest przeszłością. Każdą rzecz, na którą patrzysz, widziałeś już ledwie przez chwilę, dawno temu, zanim jej nierealność ustąpiła wobec prawdy. Ani jedno złudzenie nie pozostaje bez odpowiedzi w twoim umyśle. Niepewność została sprowadzona do pewności tak dawno temu, że w istocie trudno jest trzymać ją w swoim sercu tak, jakby była ciągle jeszcze przed tobą.

I właśnie to jest ci ofiarowane. Wróciliśmy tu na chwilę. Większość z was rzeczywiście rozumie, że robicie to samo wciąż na nowo i na nowo. Frustracja, którą czujecie jako ludzie, nie jest niczym innym jak przekonaniem, że powielacie złudzenie waszej koncepcyjnej formy.

Wrócimy i poczytamy jeszcze trochę z Tekstu, lecz chcę, abyś poczuł radość z powodu idei, że niezależnie od tego, co widzisz tam na zewnątrz, to już i tak minęło. Frustracja zaś, którą czujesz, poszukując jakiejś formy rzeczywistości, jest powodem, dla którego przyszedłeś do mnie, ponieważ zapewniam cię, że dopóki będziesz chciał wciąż odtwarzać tę pojedynczą chwilę, dopóty będziesz to czynił. Ja zaś skracam dla ciebie czas.

Czas jest całkowicie względny dla twojej tożsamości zawartej w czasoprzestrzeni. Spójrz na to ze mną… Pamiętasz film, na którym powiedzieliśmy, że cała twoja ludzka egzystencja trwała jedynie sześć minut, a odpoczynku zaznałeś w siódmej? Jeśli to prawda, to do końca tego filmu zużyjesz cały czas dostępny twojej opartej na koncepcjach jaźni.

A zatem jeśli pójdziesz w świat, to poniesiesz ze sobą to nowe światło i pewność. Wejdziesz w teraźniejszość i nie będziesz musiał się bronić wśród żalów, które wciąż żywisz w związku z ideą, że mógłbyś być oddzielony od Boga.

Posłuchaj ze mną jeszcze raz.

Rozdział 26: Przejście

Czy Bóg pozwoliłby, aby Jego Syn zabłądził na drodze, która od dawna jest wspomnieniem minionego czasu? Ten kurs nauczy cię jedynie tego, co jest teraz. Ta okropna chwila w odległej przeszłości, teraz doskonale naprawiona, nie jest ważna ani cenna. Zapomnij w spokoju to, co umarło i przeminęło. Zmartwychwstanie nastało, aby zająć jego miejsce. A ty jesteś teraz częścią zmartwychwstania, a nie śmierci.

Żadne przeszłe złudzenia nie mają mocy, by cię zatrzymać w miejscu śmierci – w grobowcu, do którego Syn Boży wstąpił na chwilę, po to by natychmiast znaleźć się ponownie w doskonałej Miłości swego Ojca. I jakże może pozostać skuty łańcuchami, które już dawno usunięto i które zniknęły na zawsze z jego umysłu?

Posłuchaj.

Syn, którego Bóg stworzył, jest tak wolny, jakim go Bóg stworzył. Urodził się on na nowo w chwili, w której postanowił umrzeć zamiast żyć. I czyż nie wybaczysz mu teraz błędu popełnionego przezeń w przeszłości, którego Bóg nie pamięta i którego nie ma?

Posłuchaj.

Wahasz się teraz między przeszłością a teraźniejszością. Czasem przeszłość wydaje się tak prawdziwa, jakby była teraźniejszością. Słyszysz głosy z przeszłości, a następnie podajesz je w wątpliwość. Jesteś jak ten, kto ma wciąż halucynacje, lecz nie do końca wierzy w to, co widzi. Jest to pogranicze między światami, pomost między przeszłością a teraźniejszością. Pozostaje tu wciąż cień przeszłości, ale jest już, choć niewyraźnie, rozpoznawane teraźniejsze światło. Gdy je raz zobaczysz, nie będziesz mógł go nigdy zapomnieć.

Musi cię ono wyprowadzić z przeszłości w teraźniejszość, gdzie się naprawdę znajdujesz. Głosy cieni, które słyszysz, nie zmieniają praw czasu ani wieczności. Pochodzą one z tego, co już przeminęło i nie przeszkadzają prawdziwemu istnieniu tego, co jest tu i teraz. Prawdziwy świat jest drugą częścią halucynacji, że czas i śmierć są rzeczywiste i że można postrzegać ich istnienie. Zaprzeczenie temu strasznemu złudzeniu zajęło tyle samo czasu, ile Bóg potrzebował, aby raz na zawsze i na każdą okoliczność dać Swą Odpowiedź na złudzenia. A potem już ich nie było, by można ich było doświadczać.

Posłuchaj.

Każdego dnia i w każdej minucie każdego dnia, i w każdej chwili, którą zawiera w sobie każda minuta, przeżywasz jedynie na nowo tę pojedynczą chwilę, kiedy czas przerażenia zajął miejsce miłości. A więc co? Umierasz każdego dnia, by znowu żyć, dopóki nie przekroczysz luki pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, która wcale nie jest luką.

Takie jest twoje życie: pozorny odstęp od narodzin do śmierci i dalej, znowu do życia, powtarzanie chwili dawno minionej, która nie może być przeżyta na nowo. A cały czas jest tylko szalonym przekonaniem, że to, co się skończyło, jest wciąż tu i teraz.

Przebacz przeszłości i pozwól jej odejść, bo ona już odeszła. Nie stoisz dłużej na gruncie, który leży pomiędzy światami. Poszedłeś dalej i dotarłeś do świata, który leży u bram Nieba. Nie ma żadnej przeszkody dla Woli Boga ani też potrzeby, byś znów powtarzał podróż, która już dawno się skończyła. Spójrz łagodnie na swego brata i ujrzyj świat, w którym postrzeganie twojej nienawiści zostało przekształcone w świat miłości.

W Królestwie panuje wielka radość z powodu twojej akceptacji idei, że cała ciągłość czasu rozgrywa się tu i teraz, wyrażając naukową pewność co do możliwości doświadczenia kwantowej chwili.

Podzielisz się tym ze mną? Oto myśl, że jesteś przepełniony ideami. Masz różnego rodzaju koncepcyjne myśli na temat form, które znajdują się na zewnątrz i podtrzymują twoje oddzielenie od pojedynczej akceptacji twojej pełni. Wielu z was doświadcza teraz tej pełni swojej własnej rzeczywistości i nie ma wątpliwości, że jest to faktycznie kwantowa chwila. Idea, że możesz zmierzyć kwantową chwilę, jest prawdziwa tylko w takim znaczeniu, że próbujesz ją zaobserwować.

Spróbuję to zrobić z tobą. Pokażę ci, jak szybko możesz uciec z czasu. Jeśli czas jest wynalazkiem twojej własnej świadomości, to zawiera on wszystkie twoje wspomnienia obejmujące właściwości świetlnej formy, z której zbudowane jest to ciało. Jeśli rozpatrzysz wraz ze mną ideę, że twoje ciało jest tak naprawdę nagromadzeniem świetlnej formy, która doświadcza nieustannej zmiany w swoim doświadczeniu i ocenie samej siebie, to będziesz w stanie zrozumieć, że gdy przemienisz swój umysł, to idea samej możliwości natychmiastowego nowego związku w formie, jest możliwa. Właśnie na tym polega proces uzdrawiania, który praktykujemy jako nauczyciele Boży.

Spójrz na mnie. Jeśli na to pozwolisz, to dokona się w tobie – jako obserwatorze – bardzo cenne, dramatyczne uzdrowienie. Cierpisz z powodu tej idei bólu, idei samotności, straty i śmierci, które nadały temu rakowi rzeczywistość. I przyjął on formę w twoim umyśle, od której nie możesz uciec, ponieważ jest ona porównaniem idei choroby z ideą zdrowia. Ja zaś pokazuję ci chwilę pełni twojej rzeczywistości, w której nie będziesz czuł potrzeby cierpienia z powodu konsekwencji tamtej choroby.

Nasze umysły razem, jak powiedziałby Jezus w swoim procesie uzdrowienia… Pamiętasz uzdrowienie, którego dokonał mój zbawiciel? On ci mówi, że możesz uzdrawiać chorych i wskrzeszać umarłych. Idea uzdrowienia w naszych umysłach zawsze wiąże się z pewnością co do tego, żebyś poszedł i nie grzeszył więcej. Jest ona świadectwem, że idea twojego oddzielenia była tym samym, co choroba.

To oświecenie nagle dało ci pewność co do twojej pełni i ono rzeczywiście cię uzdrowi, ponieważ już to uczyniło. I pokazało ci uzdrowioną, na nowo uformowaną, czyli – jakbyś to określił – zmartwychwstałą cielesną formę. I właśnie tym jest ten dar. I w chwili, w której zaczynasz tego doświadczać, co takiego robisz? Przyjmujesz odpowiedzialność za formy, które wydają się znajdować na zewnątrz ciebie. Uświadamiasz sobie, że ich zbawienie zależy od ciebie, skoro są one wytworami twojej własnej potrzeby chorowania i umierania.

Nie pozwolę ci utożsamiać się ze mną w tej chorobie i bólu, które definiują cię jako człowieka, ponieważ wiem, że nie jest to prawdą. Wiem, że jesteś doskonały i uzdrowiony, jakim zostałeś stworzony. Mój umysł pokazał mi, za sprawą tego zmartwychwstałego umysłu, całkowitą alternatywę, która jest z nami obecna w tym momencie, i którą można określić jako powrót do Nieba, jako pewność, że czas – ta idea utraty łączności – trwał tylko tę jedną chwilę, i oto w nagłym błysku światła, którego doświadczamy, wrócimy razem do Nieba.

Rozumiem, że uznałeś już bezkompromisową potrzebę zadeklarowania swojej doskonałości. Doceniamy cię bardzo za to, że przyjąłeś tę nową formę, która pokaże chaosowi pewność miłości dzięki przebaczeniu, które odkryliśmy w naszym wzajemnym związku. I te chwile, które dzielimy teraz razem, są snem o życiu, a nie snem o śmierci.

Pamiętaj, że Bóg idzie z nami, dokądkolwiek idziemy. Zaś Umysł, który podzielamy w tej chwili radości i szczęścia, ta ekstaza wynikająca z uświadomienia sobie owej transformacji, były z nami od początku czasu. A więc możemy powiedzieć razem, po pierwsze: „mam nadzieję, że cię zobaczę ponownie”. To, co dzieje się w tym świecie, sprawia, że miliony z was uznają to jako część siebie, tak że możemy powiedzieć razem: „Niech Bóg nas błogosławi, każdego z nas”.