Nie zmieniaj, lecz pozwól na zmianę

Natura czarnej dziury – czasu i przestrzeni, oddzielenia – jest prosta: jak do niej wejdziesz, wyjść już nie możesz… Innymi słowy – jeśli problem, czyli czarna dziura, byłby rzeczywisty, to musiałbyś go wiecznie rozwiązywać. Bez końca i bez sukcesu… Dokładnie tym charakteryzuje się kondycja ludzka. Czyż nie próbujesz ciągle poprawić swojej sytuacji, rozwiązać jakiegoś problemu? A gdy wydaje się, że już jeden rozwiązałeś, pojawia się następny, i tak bez końca. Czy istnieje jakieś wyjście z tej, jak zdawałobyby się, beznadziejnej sytuacji? Tak – wyjście z czarnej dziury zanim do niej wszedłeś. Nie rozwiązuj problemu! Zrób coś, czego jako człowiek najbardziej się boisz – ZATRZYMAJ SIĘ.  Nie zmieniaj tej chwili. Nie zmieniaj tego miejsca. Pozwól, aby samo się zmieniło, ponieważ w rzeczywistości już się zmieniło. Gdy przestaniesz rozwiązywać problem, rozpoznasz, że nie jest on prawdziwy. Miejsce, w którym się znajdujesz, ulegnie zmianie, i to w cudowny sposób. Zobaczysz rzeczywisty świat, którego nie widziałeś nigdy przedtem.

Czy tym właśnie jest twoje przebudzenie – łagodnym przyzwoleniem, aby energia wszechświata wpłynęła do twego umysłu i zastąpiła to, czego nigdy nie było? Tak. I jest to dużo prostsze niż myślisz. Dlaczego? Bo to poprzedza twoje myśli. To poprzedza konflikt. To poprzedza żal. Dlatego uzdrowienie jest najprostszą rzeczą na świecie. Dlatego nie ma hierarchii trudności w cudach. Dlatego przebaczenie jest całkowicie naturalne. Dopóki jednak będziesz próbował znaleźć rozwiązanie dla swojego problemu, nie będziesz mógł zobaczyć, że twój problem został już rozwiązany. Dopóki będziesz porządkował, kojarzył, wiązał ze sobą odrębne punkty w czasoprzestrzeni, nie rozpoznasz, że wszystkie pozornie odrębne punkty istnieją jednocześnie w czystym polu świadomości. Nie doświadczysz kwantowej natury prawdziwego myślenia – czyli bycia myślą – bo wciąż będziesz „miał myśli na jakiś temat…” Wciąż będziesz oddzielał przyczynę od jej skutku – swoje myśli od ich przedmiotu. Będziesz interpretował rzeczywistość, zamiast jej doświadczać.

Czy wiesz, że jako tożsamość ludzka widzisz jedynie własną interpretację czystej energii światła? Interpretacja ta opiera się na twoim doświadczeniu z przeszłości, a więc nigdy nie widzisz niczego takim, jakim jest teraz. Zawsze się spóźniasz. Nigdy nie możesz dogonić tej chwili. Potrafisz jedynie przynieść swoją przeszłość do teraźniejszości. A zatem każda chwila, którą przeżywasz, jest tak samo przeszła, jak twoja przeszłość. Zajmujesz się więc nieustannym uzasadnianiem miejsca w przestrzeni, które już przeminęło. Nic dziwnego, że odczuwasz konflikt. Próbujesz bowiem urzeczywistniać dla siebie coś, czego nie ma. I co więcej, bronisz tego – w dosłownym sensie – aż do upadłego, aż do śmierci.

Tymczasem droga wyjścia jest bardzo prosta: To nigdy nie jest to. Nie trzymaj się więc swojej interpretacji, swojej opinii, swojej oceny rzeczywistości. Nie myl interpretacji z Faktem. Bóg jest Faktem, a twoja interpretacja – fałszem. Przyznaj, że mylisz się co do miejsca, w którym się znajdujesz. Ono się zmieni, gdy nie będziesz już uzasadniał wspomnienia, które do niego przyniosłeś. Ono i tak zmienia się dużo szybciej niż bieg sekund, choć nie jesteś tego świadomy. To miejsce, ten człowiek, ten przedmiot, ta sytuacja ma ci do zaofiarowania dużo, DUŻO więcej niż pozwalałeś sobie do tej pory zobaczyć. Światło rzeczywistości jest dokładnie w tym samym miejscu, w którym do tej pory widziałeś konflikt.

A więc otwórz swój umysł i czekaj… Nie trzymaj się kurczowo tego miejsca w przestrzeni, czyli tego żalu, tej opinii, tej tożsamości. Odpręż się i puść. I nie zdziw się, jeśli nagle zostaniesz wchłonięty do Nieba. Nie zdziw się, jeśli na chwilę utracisz swoją lokalizację w przestrzeni i doświadczysz swojej prawdziwej natury, której nie da się zlokalizować – przypomnisz sobie Boga. Choć panicznie boisz się tej chwili, to wiesz, że nie masz już nic do stracenia. Wiesz bowiem, że miejsce, które zajmowałeś w przestrzeni, nie przyniosło ci szczęścia i nigdy nie przyniesie. Nigdy nie zadowoli cię oddzielenie, jeśli w rzeczywistości jesteś Pełnią.

Co się dzieje, gdy raz doświadczywszy tej Pełni, wracasz ponownie do czasu i przestrzeni? Nie jesteś już w stanie wpasować wiecznie rozszerzającej się twórczej energii wszechświata w ciasnotę statycznego punktu w przestrzeni. Czujesz, że się tu nie mieścisz. Gdybyś próbował ponownie dopasować się do świata, wywołałoby to w tobie tylko większy konfllikt. A więc pozostaje ci tylko jedno – pozwolenie na zmianę. Zmiana ta jest teraz czymś naturalnym i łatwym, ponieważ wiesz, kim jesteś. Przynosisz ze sobą spoza czasu światło prawdy i w tym świetle konfllikt znika. Nie dajesz się bowiem oszukać pozorom.

Jeśli na chwilę zapomnisz i konflikt znów zdominuje twoje postrzeganie, to tym razem wiesz, że odzwierciedla on jedynie próbę trzymania się miejsca w przestrzeni, które już przeminęło. Co zatem robisz? Pozwalasz mu przeminąć, nie rzutujesz go więcej w przyszłość. I wówczas dzieje się cud, ponieważ wreszcie przestajesz mu się opierać. Cud w jednej chwili wypełnia lukę między pozornie odrębnymi punktami w czasie i przestrzeni, Kończy, a przynajmniej skraca czas. I tak oto doświadczasz Siebie poza czasem. Zaczynasz doświadczać namiastki tego, czym jesteś jako czysta energia stwarzania. Zaczynasz żyć.

Rafał