Uzdrów mój umysł, Ojcze

„Uzdrów mój umysł, Ojcze!” – to prosta modlitwa uzdrowiciela przez cuda. Jako Nauczyciel Boży nigdy nie prosisz o uzdrowienie czegoś na zewnątrz ciebie, bo nie ma nic na zewnątrz ciebie. Nie prosisz o uzdrowienie ciała, ponieważ to nie ciało jest chore, lecz umysł, który utożsamił się z ciałem. Nie prosisz też o uzdrowienie dla kogoś innego, ponieważ wiesz, że każdy pozorny symptom choroby, cierpienia, czy jakiegokolwiek problemu, który postrzegasz, odzwierciedla jedynie myśl o oddzieleniu od Boga. Ta myśl jest w twoim umyśle, a więc gdy prosisz o uzdrowienie, prosisz o to, abyś sam mógł to zobaczyć inaczej. Prosisz o to, abyś mógł zobaczyć doskonałość poza pozorami.

Oddzielenie bowiem w prawdzie się nie wydarzyło, ponieważ nigdy nie mogłeś się odłączyć od wiecznej miłości Boga. Pozorna rzeczywistość świata czasu i przestrzeni zdaje się przekonywać cię, że mogłeś tego dokonać. Dlatego twoją odpowiedzialnością jest pamiętać, że ty sam wytworzyłeś świat jako zaprzeczenie własnej doskonałości, a teraz – poprzez transformację własnego umysłu – uzdrawiasz świat od swej własnej wiary w niego. Uzdrowienie świata, czy też jakiegokolwiek przejawu choroby na tym świecie, jest więc jedynie uzdrowieniem twojego umysłu.

Jakże prawdziwa staje się myśl z Kursu: „Kiedy jestem uzdrowiony, nie jestem uzdrowiony sam”, gdy zaczynasz jej doświadczać! Niczego nie da się przyrównać do doświadczenia wolności i radości, jakie przynosi odkrycie własnej pełni. Jest to dosłownie końcem świata. Jest to przypomnieniem, że nigdy nie zmieniłeś swojej rzeczywistości i wciąż jesteś taki, jakim stworzył cię Bóg. A ponieważ ty takim jesteś, takie też musi być wszystko, ponieważ Bóg stworzył cię jako wszystko.

A więc niech twoją odpowiedzią na wszelką pokusę utożsamiania się z oddzieleniem – czyli z czymś mniejszym niż wszystko, niż pełnia – będzie ta prosta modlitwa: „Uzdrów mój umysł, Ojcze!”. Możesz jeszcze dodać: „Dziękuję”, ponieważ zapewniam cię, że każda szczera modlitwa serca zostaje wysłuchana. Poprzez swoje „dziękuję” przyjmujesz pomoc, o którą poprosiłeś. Możesz też sobie pozwolić na kwantowy skok w swoim umyśle i w chwili pokusy – zamiast skupiać się na proszeniu o coś, czego rzekomo nie masz – nie proś, tylko od razu powiedz: „Ojcze, dziękuję za uzdrowienie mojego umysłu”. W ten sposób uznajesz, że uzdrowienie już się dokonało, nawet jeśli pozornie nie widzisz jeszcze jego rezultatów. Zamiast koncentrować się na oczekiwaniu konkretnego wyniku, utwierdzając się tym samym w przekonaniu, że jeszcze go nie osiągnąłeś, przyjmujesz Bożę łaskę, która cię otacza. To działa! Zadziałało dla mnie… O mój Boże, dziękuję!

Rafał