Kim jestem? Czyżbym mogła o tym nie wiedzieć? Niemożliwe. A jednak, czy naprawdę wiem? Czy rzeczywiście zachowuję się tak, jakbym wiedziała, czy też zaprzeczam temu? Czy zadawałeś sobie pytanie, kim naprawdę jesteś? A kim, czym, zwykle myślisz, że jesteś? Jak mówi Kurs Cudów w rozdziale 31:
a zatem nie wiem, co czynię, gdzie się znajduję,
ani jak patrzeć na świat lub na siebie samego.
I stąd płynie cała moja niepewność. Czy dobrze zrobiłam, mówiąc czy robiąc to lub tamto? A co inni o tym pomyślą? Jak mnie ocenią? A jeśli mi powiedzą, że coś zrobiłam nie tak, to jak się będę czuła? Tysiące myśli, wyborów, zapytań, wątpliwości. Dlaczego? Bo nie wiem, kim jestem. Myślę, że wiem, ale gdybym wiedziała, to byłabym pewna.
Lekcja 139 Kursu Cudów mówi tak: Niepewność co do tego, czym musisz być, jest samooszukiwaniem się na skalę tak wielką, że jej ogrom jest niemal nie do pojęcia. Żyć i nie znać siebie, to wierzyć, że w rzeczywistości jesteś martwy. Czymże bowiem jest życie jak nie byciem sobą, a co innego może być żywe oprócz ciebie? Kto jest tu niedowiarkiem? Czym jest to, w co wątpi? Kogo kwestionuje? Kto może mu odpowiedzieć?
Potrzebuję pomocy. Chcę wiedzieć.
Potrzebuję spojrzeć na siebie inaczej. Dojść do swojej pewności, do sedna tego, kim jestem. I wtedy opinie nie mają już znaczenia. Bo ja wiem, wiem gdzie leży moje Źródło, wiem, kim jestem naprawdę. I ta moja pewność przejawia się na każdym kroku, w każdej mojej myśli i czynie. Wtedy, gdy pamiętam… Bo tak naprawdę nie mogę tego zapomnieć, nie da się tego zapomnieć, można tylko udawać, że się nie wie, można zaprzeczać. Ale po co?
Czy chciałbyś być pewien siebie, pewien tego prawdziwego Siebie, tej Jaźni, którą jesteś? A więc pozwól sobie na to. Przestań się trzymać siebie takiego, jakiego dotychczas pokazywałeś światu. Bo tak należało, tak wyglądało dobrze, tak dodawałeś sobie pewności. Ale to wszystko było na zewnątrz, a wewnątrz… Sam wiesz. Strach, lęk, niepewność, obawa i co tylko jeszcze chcesz dodać. Ale masz już dość. Więc puść, odpuść, przebacz. Przebacz sobie, przebaczając innym. Wróć do prawdziwego Siebie.
Lekcja 139 Kursu Cudów rozpoczyna się tak: Oto jest kres wybierania. Tu bowiem dochodzimy do decyzji uznania siebie za takich, jakich stworzył nas Bóg. A czymże jest wybieranie, jak nie brakiem pewności co do tego, czym jesteśmy? Nie ma takiej wątpliwości, która by z tego nie wynikała. Nie ma takich pytań, które nie odzwierciedlałyby tego jednego. Nie ma konfliktu, który nie wiązałby się z tym jednym prostym pytaniem: „Czym jestem?”
I co teraz odkrywasz? Co odkrywasz, gdy pozwalasz sobie puścić siebie, to swoje stare ja, zmęczone już zaprzeczaniem? Odkrywasz, że nie jesteś ciałem. Jesteś wolny. Jesteś taki, jakim stworzył Cię Bóg.
Na początku, gdy to słyszysz, być może są to tylko słowa. Ale gdy wchodzisz w doświadczenie, gdy zaczynasz to czuć, odkrywasz, że jest coś więcej, coś o wiele większego, wspanialszego, o czym zapomniałeś, ale do czego zawsze tęskniłeś. I nagle to czujesz. Ten pokój, spokój, a jednocześnie ekscytacja i radość. Pełnia Ciebie. I wiesz, że to jest prawdziwe. Nie możesz nie wiedzieć. To jesteś prawdziwy Ty. Dotykasz Siebie. Prawdziwego Siebie. Chcesz tego, chociaż możesz być na początku przerażony. Jeśli zdecydujesz się jednak podążać tą drogą, będziesz otrzymywał coraz więcej darów. Cud się wydarzy, coś zacznie się zmieniać. Wszystko zacznie się zmieniać, gdy tylko przestaniesz zaprzeczać. Do tej pory zaprzeczałeś temu, czym jest twoje życie. Z tego powodu, jak mówi lekcja 139, potrzebujesz Pojednania. I jeszcze jedno:
Pojednanie koryguje tę dziwną ideę, że możesz wątpić w siebie i być niepewnym co do tego, czym rzeczywiście jesteś. Jest to dno szaleństwa. A przecież jest to powszechne pytanie zadawane w tym świecie. Cóż to może znaczyć, jak nie to, że ten świat jest szalony? Dlaczego miałbyś podzielać jego szaleństwo w smutnym przekonaniu, że to, co jest w nim powszechne, jest prawdziwe?
Nie chcesz już być uzależniony od opinii świata. Nie ma nic na zewnątrz ciebie. Jesteś jedynie Ty w pełni. Przyjmujesz Pojednanie dla siebie. Co to znaczy?
Mamy tu pewną misję do spełnienia. Nie przyszliśmy po to, by utwierdzać szaleństwo, w które kiedyś uwierzyliśmy. Nie zapominajmy o celu, który przyjęliśmy. Przybyliśmy tu, aby zyskać coś więcej niż tylko nasze szczęście. To, za co uznajemy siebie, świadczy o tym, czym każdy musi być wraz z nami. Nie zawiedź swych braci, bo zawiedziesz siebie. Spoglądaj na nich z miłością, by mogli poznać, że są częścią ciebie, a ty częścią ich.
Tego właśnie uczy Pojednanie i pokazuje, że wiara Syna Bożego, iż nie wie, czym jest, nie podważa jego jedności. Dziś uznaj Pojednanie nie po to, by zmienić rzeczywistość, lecz jedynie po to, by uznać prawdę o sobie i pójść swą drogą, radując się nieskończoną Miłością Boga. Tylko o to jesteśmy proszeni. I tylko to dziś uczynimy. (…)
Przyjmę Pojednanie dla siebie samego, gdyż pozostaję taki, jakim stworzył mnie Bóg.
I wtedy przychodzi do Ciebie radość. Radość bycia, radość życia. Pojawiająca się nie z powodu zewnętrznych wydarzeń, okoliczności czy opinii. Radość wypływająca z wnętrza, z Twojej Jaźni. Płynąca od Twojego Źródła, którym jest Bóg. Ta radość jest Jego Światłem, Miłością, Jednością, całym Tobą. I odkrywasz, że masz pewność co do tego, kim jesteś. Jesteś taki, jakim stworzył cię Bóg.
I wtedy jesteś w świecie, ale już nie jesteś z tego świata, nie jesteś uzależniony od opinii świata. I już nie lękasz się usłyszeć tego stwierdzenia z rozdziału 31:
gdzie się znajduję, ani jak patrzeć na świat lub na siebie samego.
Bo już wiesz:
Kocham Cię. Jesteś taki, jakim stworzył Cię Bóg. Przyjąłeś Pojednanie dla siebie samego.
Jola
Życie jest łatwiejsze, niż myślisz… Bo życie nie jest tym, czym myślisz, że jest. Jeśli nam los ludzki miły, te dwa zdania należałoby ocenzurować. Dlaczego? Bo los ludzki to zgrabnie ułożony zestaw problemów, które w powszechnej opinii należy podtrzymywać. Cóż bowiem poczęlibyśmy bez problemów? Aż strach pomyśleć! Bylibyśmy szczęśliwi bez powodu!
Skoro nie jesteś ciałem, to czym jesteś? Jezus w Kursie Cudów nie zastępuje twojej definicji ciała inną definicją ciebie. Prosi jedynie, abyś ćwiczył tę oto myśl: Nie jestem ciałem. Jestem wolny. Albowiem jestem wciąż taki, jakim stworzyl mnie Bóg. Wolność nie jest koncepcją. Jest prawdziwym przeżyciem czegoś innego niż ograniczenie odrębnej fizycznej tożsamości. Jest doświadczeniem twojej pełni. Każdy doświadczył czegoś, co nazwałby poczuciem wyniesienia poza siebie. To uczucie wyzwolenia znacznie wykracza poza marzenie o wolności, którego spodziewamy się niekiedy w szczególnych związkach. Jest to poczucie faktycznej ucieczki od ograniczeń. Jeżeli rozważysz, na czym naprawdę polega takie „wyniesienie”, to zrozumiesz, że jest nagłą nieświadomością ciała i połączeniem się z czymś innym, w czym twój umysł poszerza się, by to ogarnąć. Gdy jednoczysz się z tym, staje się to częścią ciebie. I obie części tworzą całość, bo żadnej z nich nie postrzega się jako oddzielnej. Wówczas rzeczywiście rezygnujesz ze złudzenia ograniczonej świadomości, wyzbywając się lęku przed zjednoczeniem. Miłość, która go natychmiast zastępuje, szerzy się ku temu, co cię wyzwoliło, i jednoczy się z tym.
Przekroczyć siebie to wkroczyć w Nowe. Nie możesz doświadczyć Nowego, kiedy trwasz w starym. Niespodzianką jest to, że gdy przestajesz się lękać, zaczynasz praktykować nieustanne wkraczanie w Nowe. Staje się to byciem i życiem w teraźniejszości.
Ciało nie może ci przynieść ani pokoju, ani poruszenia; ani radości, ani bólu. Jest środkiem, a nie celem. Samo w sobie nie ma żadnego celu prócz tego, jaki jest mu nadany. (Kurs Cudów, Rozdz. 19)
„Cuda zdarzają się naturalnie jako ekspresje miłości. Prawdziwym cudem jest miłość, która je inspiruje. W tym sensie wszystko, co pochodzi z miłości, jest cudem.” – Kurs Cudów
Obecnie na całym świecie, w chrześcijaństwie jak i w innych religijnych i niereligijnych ruchach duchowych, obserwujemy pasjonujące ożywienie nowych zainteresowań naukami Jezusa Chrystusa. Dzieje się to za sprawą rosnącej liczby ludzi, którzy studiują i doświadczają niezrównanej współczesnej księgi pt. Kurs Cudów.
Czy odkrycie i publikacja Ewangelii Judasza jest wydarzeniem sensacyjnym? Z pewnością nie, jeśli oprzemy studia nad tym tekstem na tradycyjnym rozumieniu chrześcijaństwa. W takim wypadku bowiem najwygodniej będzie sklasyfikować go jako herezję lub wspaniałomyślnie nadać mu, na przykład miano interesującego apokryfu w duchu gnostyckiego mistycyzmu. A wtedy dyskusja nad tym bezcennym dokumentem – w najlepszym razie – sprowadzi się do kwestii ewentualnej rehabilitacji Judasza, jako wiernego ucznia Jezusa, który sprzedał go władzom żydowskim na wyraźną prośbę swego Mistrza. Lecz w ten sposób całkowicie pomijamy prawdziwe znaczenie tej kontrowersyjnej ewangelii. Jej wartość polega na przypomnieniu sobie, czego tak naprawdę nauczał Jezus. A to jest wielką sensacją!
Tożsamość ludzka, czyli ego, mówi: – Uzasadnij mnie, nieważne jak – skarć mnie lub pochwal, poużalaj się nade mną lub pogłaszcz, bylebyś tylko potwierdził, że istnieję w oddzieleniu od ciebie. Jezus zaś w Kazaniu na Górze przykazuje ci wprost: miłuj swoich nieprzyjaciół (Mt 5,44). Dlaczego? Bo twój nieprzyjaciel jest tobą. Inaczej można by więc sformułować to przykazanie w ten sposób: Nie bądź oddzielony! Rozpoznaj – poprzez przemianę swojego umysłu – że jest tylko jeden z nas, i że nie ma czegoś takiego, jak oddzielenie. Idea oddzielenia to idea nieprzyjaciół. W tym sensie, jeżeli ktokolwiek byłby od ciebie oddzielony, byłby twoim nieprzyjacielem. Czy widzisz teraz, że przykazanie miłości jak absolutnie nie do przyjęcia dla świata? Praktyka tego przykazania w twoim umyśle oznaczałaby bowiem, że już nie widzisz nikogo jako oddzielonego od siebie. A to byłoby końcem świata. I tym rzeczywiście jest, gdy rozpoznajesz, że świat to jedynie przejawienie idei oddzielenia w twoim umyśle. I gdy pozwalasz tej idei odejść, świat odchodzi wraz z nią.