
Photo, hand holding globe
Color
Czy kiedykolwiek słyszałes o idei, że potrzebujesz przebaczenia?
– Owszem, jeśli ja zrobię coś złego, to wówczas potrzebuję przebaczenia – odpowiadasz.
Nie, nie. Potrzebujesz przebaczenia nie tylko za swoje grzechy, ale za wszystkie grzechy wszystkich w świecie.
– O, cha cha cha, to chyba duża przesada. Dlaczego ja mam odpowiadać za grzechy innych?
Oto odpowiedź: albowiem to ty zdefiniowałeś wszystkie grzechy, które widzisz na całym świecie, i te definicje przechowujesz we własnym umyśle. Dlatego tak wyraźnie je widzisz i odczuwasz, i tak bardzo ich nienawidzisz, bo są okropne, a zajmują miejsce w twoim pięknym boskim umyśle i są powodem twego bólu.
Obwinianie braci na zewnątrz nic ci nie da. Nigdy nic ci nie dało. Obwinianie i karanie „winnych” na zewnątrz siebie nie usuwa definicji grzechu z twojego umysłu, a dopóki definicja ta nie zostanie usunięta, będziesz odczuwał ból z jej powodu. Będziesz się więc domagał ścigania oraz karania winnych obecności tej definicji w twoim umyśle, a to jest oczywistym obłędem. Lecz zgadnij co? „Oni” nie wytworzyli tej definicji w twoim umyśle, ani nie zostałeś zmuszony do wytworzenia takiej definicji na podstawie tego, co zaobserwowałeś! O nie. Skoro zaobserwowałeś to na zewnątrz, to znaczy, że wpierw wytworzyłeś to wewnątrz. Najpierw wytwarzasz definicję, a następnie ją obserwujesz. Nie można zaobserwować czegoś, czego w umyśle nie ma, więc dopóki nie było definicji grzechu, nie było nic do zaobserwowania. Zatem zanim ujrzałeś ideę grzechu na zewnątrz, to wpierw wytworzyłeś ją wewnątrz.
Świat, który widzisz, jest tym, co mu dałeś, niczym więcej. Choć jednak nie jest niczym więcej, nie jest też niczym mniej. Z tego powodu jest ważny dla ciebie. Jest świadkiem stanu twojego umysłu; zewnętrznym obrazem wewnętrznego stanu. Jak człowiek mysli tak postrzega. (…) Postrzeganie jest wynikiem a nie przyczyną. (…) Potępienie jest twoim sądem nad samym sobą i właśnie to bedziesz projektował na świat. (Kurs Cudów, rozdział 21.1)
– Czy to oznacza, że przed wytworzeniem idei grzechu w moim umyśle nie było grzechu?
Oczywiście, że tak. Zaczynasz rozsądnie myśleć. Dopóki nie było idei grzechu w twoim umyśle, nic nie wiedziałeś o żadnym grzechu i nigdzie go nie widziałeś, bo nigdzie go nie było. Przecież Bóg nie stworzył grzechu! Byłeś zatem całkowicie szczęśliwy, podzielając pojedynczą Wolę Boga i nic nie mąciło twojego pokoju, radości i miłości, jaką darzyłeś całe stworzenie. Idea grzechu zredukowała twoją ekspresję miłości, a zatem i radość, niemal do zera. Przestałeś kochać, bo postrzegłeś coś, czego kochać nie sposób. Dlatego uwolnienie zawiera się w rozpoznaniu, że to pochodzi od ciebie, i co więcej: nie jest prawdziwe.
Czy zaczynasz zatem rozpoznawać potrzebę przebaczenia sobie swojej własnej definicji siebie? Bez definicji grzech nie istnieje. Tak naprawdę definicja, czy też pojęcie o sobie samym jest tym samym, co grzech. Bóg to nie definicja! A zatem ten, kto wytwarza definicję, wytwarza „grzech” i w ten sposób staje się posiadaczem grzechu, a więc w tym sensie jest „grzesznikiem”. Jeżeli jednak wszelkie definicje grzechu znajdują się w twoim umyśle, i właśnie dlatego jesteś ich świadomy, to co oznacza ich likwidacja? Oznacza likwidację grzechu! Co za odkrycie! Likwidacja definicji powoduje usunięcie grzechu, i to nie tylko z twojego umysłu, ale także z zewnętrznego świata. Usunie go z wszystkich. Czyż to nie prawdziwy cud? Oczywiście, że tak. Nie może być inaczej. Oto masz klucz do zbawienia. Możesz odegrać rolę zbawiciela świata. Możesz odpuścić grzechy!
– Czy aby nie za daleko się posuwasz? Czy to nie jest bluźnierstwo?
Nie wahaj się. Pamiętasz, o czym mówi Nowy Testament? Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów. (Mt 9,6, Biblia Tysiąclecia) A Syn Czlowieczy to ty. Co więc oznacza odpuszczenie grzechu? Jest twoim rozpoznaniem, że grzech – czyli oddzielenie – nigdy nie był prawdziwy, i nigdy nie miał wpływu na twoją rzeczywistość.
Idea grzechu od początku była bluźnierstwem, gdyż doskonały i święty Bóg jej nie stworzył, a zatem nigdy nie zaistniała. Upieranie się, że grzech istnieje, lub że ktoś jest grzesznikiem jest arogancją wobec Boga. Można to inaczej wyrazić w ten sposób: upieranie się, że oddzielenie istnieje, to arogancja wobec Boga. To nauczanie, że Synowie Boży są silniejsi od Ojca i że potrafią przeciwstawiać się Jego Woli, a On nie może nic na to poradzić. Taka jest wewnętrzna treść idei grzechu: że potrafisz się przeciwstawić Woli Boga! A oczywiście nie możesz ani nie chcesz, gdyż Jego Wola jest twoją własną i innej nie masz.
Powtórzmy więc: idea grzechu jest w całości twoim wytworem, mieści się w twoim własnym umyśle i jest całkowicie niepoczytalna. Nie ma innej przyczyny poza tobą i nie ma innej lokalizacji poza tobą. Dostałeś od Boga doskonały święty umysł. Jeżeli znajdujesz w nim coś nieczystego, to są to twoje nieczyste nieprzebaczające myśli – sny pomyślane w oddzieleniu od Boga.
Nieprzebaczająca myśl czyni wiele. Gorączkowo działając, dąży do swego celu, przekręcając i unieważniając to, co widzi jako przeszkodę na obranej przez siebie drodze. Wypaczenie jest zarówno jej celem, jak i środkiem, za pomocą którego chciałaby go osiagnąć. Przystepuje do swych rozwścieczonych prób zdruzgotania rzeczywistości, nie troszcząc się o nic, co zdawałoby sie przeczyć jej punktowi widzenia. (Kurs Cudów, Czym jest przebaczenie?)
Jeśli uświadomisz sobie swoją odpowiedzialność za ideę grzechu oraz jej lokalizację, wówczas wyrazisz chęć, by zająć się przebaczeniem samemu sobie. Tak, jest to trochę zaskakujące. Być może myślałeś, że masz wszystkich grzeszników w garści, że znasz ich wszystkie grzeszki i że jeżeli kiedykolwiek będzie mowa o przebaczeniu, to co najwyżej zajmiesz pozycję przebaczającego „komuś innemu”. I to oczywiście tylko w takim stopniu, w jakim uznasz to za stosowne, a to jest raczej mało prawdopodobne. I nagle Jezus wszystko wywraca do góry nogami, mówiąc ci, że owszem, potrzebujesz dać przebaczenie – ale sobie samemu! To chyba trochę burzy twój utrwalony porządek rzeczy… Ale jakaż to okazja do zmartwychwstania!
Przypomnijmy, co Kurs Cudów mówi o darach, jakie ofiarowuje ci twoje własne wybaczenie idei grzechu i anulowanie wszystkich definicji:
Przebaczenie ofiarowuje wszystko, czego chcę.
Henryk
„Uzdrów mój umysł, Ojcze!” – to prosta modlitwa uzdrowiciela przez cuda. Jako Nauczyciel Boży nigdy nie prosisz o uzdrowienie czegoś na zewnątrz ciebie, bo nie ma nic na zewnątrz ciebie. Nie prosisz o uzdrowienie ciała, ponieważ to nie ciało jest chore, lecz umysł, który utożsamił się z ciałem. Nie prosisz też o uzdrowienie dla kogoś innego, ponieważ wiesz, że każdy pozorny symptom choroby, cierpienia, czy jakiegokolwiek problemu, który postrzegasz, odzwierciedla jedynie myśl o oddzieleniu od Boga. Ta myśl jest w twoim umyśle, a więc gdy prosisz o uzdrowienie, prosisz o to, abyś sam mógł to zobaczyć inaczej. Prosisz o to, abyś mógł zobaczyć doskonałość poza pozorami.
Napisano już wiele książek na temat oświecenia, obudzenia, transformacji, czy też po prostu o odkryciu lepszej drogi. Wiele osób, opierając się na swoich osobistych doświadczeniach, pisało o nierzeczywistości śmierci. Sporo tak zwanych ekspertów przelewało na papier własne myśli o oświeceniu. Powstało też wiele książek na temat oświeconych mistrzów. Jednak żadna z tych książek nie mówi nam, jak samemu osiągnąć to, co oni osiągnęli.
Jedna z podstawowych wskazówek Jezusa w Kursie Cudów brzmi: nie szukaj na zewnątrz siebie. Dlaczego? Dlatego, że Bóg przebywa wewnątrz, a twoje spełnienie jest w Nim. (Kurs Cudów, Tekst, rozdz. 29, VI). Czy wierzysz, że to prawda? Czy wierzysz, że twoje spełnienie jest w Bogu?
Pojęcie jaźni jest bez znaczenia, gdyż nikt tutaj nie może widzieć, czemu ono służy, a zatem nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie, czym ono jest. Cała nauka świata zaczyna się i kończy na tym jednym celu, którym jest nauczenie cię tego pojęcia jaźni, tak byś zdecydował się przestrzegać praw świata i nie szukał niczego poza jego drogami ani nie uświadomił sobie sposobu, w jaki siebie postrzegasz. (Kurs Cudów, rozdział 31, V)
Każda przeszkoda, przez którą musi przepłynąć pokój, zostaje pokonana w ten sam sposób: lęk, który ją postawił, ustępuje znajdującej się za nią miłości, dzięki czemu lęk znika (Kurs Cudów, rozdział 19, IV, D).
Nie możesz uciec z czasu i przestrzeni poprzez śmierć! Nie wrócisz do Nieba – swego odwiecznego Domu – poprzez unicestwienie! Testowałeś tę drogę już wiele razy, ale jak widać, okazała się nieskuteczna, ponieważ wciąż znajdujesz się w świecie, szukając rozwiązania problemu swojej ludzkiej egzystencji. Okazuje się, że niezależnie od tego, ile razy próbowałeś się uśmiercić, zawsze wracałeś do tego samego punktu. Problem jednak w tym, że cierpisz na chorobę genetyczną rodzaju ludzkiego, jaką jest amnezja. Po prostu nie pamiętasz, że znajdujesz się dokładnie w tym samym miejscu, w którym byłeś poprzednio. Wydaje ci się, że uczysz się czegoś nowego, że ewoluujesz, że stajesz się lepszy, że odkrywasz siebie. Po co? Po to tylko, żeby oddając ostatni oddech, puścić to wszystko. Po to tylko, by zużywszy wszystkie opcje ludzkiej kondycji i odczuwszy ból egzystencji, szukać uwolnienia w unicestwieniu swojej świadomości.
Istnienie czasoprzestrzeni podtrzymywane było w umyśle tylko poprzez wiarę, że problem i rozwiązanie znajdują się w innym miejscu, a więc potrzeba czasu, aby je połączyć. To błędne rozumowanie, na którym opiera się cała kondycja ludzka, zostało opisana w lekcji 90:
Gdy osobiście postanowiłam żyć w teraźniejszości – jedynej chwili, jaka naprawdę istnieje – to musiałam wziąć całkowitą odpowiedzialność za swoje myślenie. Stałam się zdecydowanie bardziej czujna i zdeterminowana, aby zwracać uwagę na to, co dzieje się w moim umyśle. Wiedziałam bowiem, że nie ma żadnych neutralnych myśli i że wszystkie myśli mają moc. Zobaczyłam, że trzymanie się jakiegokolwiek wyobrażenia w moim umyśle jest trzymaniem się przeszłości. Oto, co mówi na ten temat Kurs Cudów:
Trening umysłu Kursu Cudów to kamień filozoficzny duchowego przeistoczenia, o którym ludzkość śniła od zarania czasu; to od wieków poszukiwane narzędzie przemiany homo sapiens w homo illuminatus; to połączenie nauki, religii i filozofii w najgłębszym doświadczeniu, do którego w nieunikniony sposób zmierza cała ewolucja. Nie sposób opisać daru, jakim jest ten Kurs dla jednostki ludzkiej, zagubionej w czasie i przestrzeni. Dar ten można docenić dopiero poprzez doświadczenie indywidualnej transformacji i oświecenia umysłu. Czymże zaś jest oświecenie jak nie przebudzeniem umysłu do jego naturalnego stanu?
Oto najbardziej przerażające dla tego świata pytanie: Kim jestem? To ostatnie pytanie, jakie szczerze chcesz zadać. Ponieważ odpowiedź na nie oznacza kres twojej ludzkiej egzystencji, koniec pytań i wątpliwości. Gdy pada odpowiedź na to pytanie, odkrywasz bowiem, że nie jesteś ciałem, które musi się zestarzeć, rozchorować i umrzeć. Rozpoznajesz z radością, że jesteś wciąż taki, jakim stworzył cię Bóg. A to jest prawdziwym doświadczeniem twojej nieograniczonej wiecznej Rzeczywistości.